Wszystko umierało na starcie.
Trackery subskrypcji nigdy nie przetrwały na moim telefonie. Nie dlatego, że były złe, tylko dlatego, że początek oznaczał całe popołudnie: usiąść, przypomnieć sobie każdą subskrypcję, przekopać maile i wyciągi, a potem wszystko wklepać ręcznie. Keel usuwa ten mur. Wybierz spośród znanych usług i dostań wszystko wypełnione, odłóż resztę na później, albo podaj AI luźną listę, zrzuty ekranu, nawet eksport danych z aplikacji, która śledziła je wcześniej: twojej własnej AI albo Apple Intelligence prosto na telefonie. Minuty, nie popołudnie.